16.08
Od Be Do Zet
Kategorie: Literatura
Dodał: iPolen.at

art_2.jpg

Co działo się do tej pory:

Nowa szkoła i nowe przygody. Najpierw spadająca kurtyna, potem spotkanie z BeZetem i wreszcie przeprawa przez hałdy śmieci w odkurzaczu. Niektórzy mieliby już dość, a Bartosz uparcie chce rozwiązać tajemnicę klocka z odkurzacza. Przekorna Klara komplikuje mu nieco plany i wpada w “parzące” tarapaty. Zostaje sama okrążona przez las pokrzyw… Dopiero Konrad organiuzuje ratunek.

Część III “Drzwiami za
Rozdzial V

Cała trójka pospieszyła przez trawnik. Konrad i Florian wypruli przodem i wnet zwykły bieg zamienił się w wyścigi. Kto pierwszy w drzwiach szkoły.
Klara biegła na końcu i zatrzymując się od czasu do czasu, okładała oparzone miejsce na nodze ręką. Oczywiście nie obeszło się bez zetknięcia z pokrzywą. Schodząc ze skały, ostatni krok zrobiła zbyt szybko i musnęła rajtuzami o wystającą łodygę. Roślina, zdawało się wstrzyknęła jej podwójną dawkę trucizny, żeby odwdzięczyć się za powalone koleżanki. Jad był na tyle mocny, że Klara zapomniała całkowicie, jak przed chwilą marzła w cieniu. A poza tym chciała dorównać chłopakom. Krew w jej żyłach pulsowała szybciej, a wysiłek rozgrzewał jej ciało. Babie Lato i ciepłe promienie słoneczne też robiły swoje. Do budynku wbiegła ostatnia, za to całkiem rozgrzana. Chłopcy czekali w holu sapiąc po rozegranych wyścigach.
- Co teraz robimy? - stanęła obok Konrada, dysząc i masując nogę.
- Jak to co? - mały Hajnek złapał głęboki oddech - wrrracamy szybko na lekcje…
Konrad dał oczywistą odpowiedź. Na jego wymowę nikt nie zwracał uwagi.
- Zdaje się, że musimy się zastanowić… - Florian wcisnął się między nich - wyszliśmy przecież w dwójkę… a wraca nas troje…
- A pani nie zauważyła, że mnie nie ma na lekcji? - Klara, pochylona nad nogą spojrzała na Floriana.
- Nie… - zaprzeczył Haberny i zaraz zaznaczył swój udział w akcji - nikt na to nie zwrócił uwagi… Tylko ja i Konrad.
Konrad Hajnek przyjrzał się z uwagą koledze. Co on kombinuje, zastanawiał się… Zwęszył chyba jakąś sensację i koniecznie chce się zaprzyjaźnić. Klara niezręcznie podnosiła się z przysiadu.
- Słuchaj Klarrra… - Konrad złapał koleżankę pod ramię i pomógł jej się wyprostować - musimy terrraz wejść do klasy… a pani może widzieć tylko nas dwóch… Jak to zrrrobimy?
- Chodźcie na schody… - Florian zaproponował - po drodze coś wymyślimy…
Szybko wbiegli na ostatnie piętro i nagle usłyszeli trzaśnięcie drzwi. Zatrzymali się za rogiem wstrzymując oddech. Konrad wystawił ostrożnie jasną czuprynę. Dał znak ręką do tyłu, żeby pozostała dwójka zaczekała w ukryciu. Na korytarzu rozpoznał Justynę Wakowiak, najlepszą uczennicę w klasie. Wyszła z ubikacji i szybkim krokiem skierowała się do klasy.
- Justyna! - zawołał półgłosem.
Dziewczynka zatrzymała się i obejrzała za siebie.
- Gdzie wy jesteście? - zawróciła i wygrażała ręką jak nauczycielka - pani Sokołowska wysłała mnie po was…
Wyszli zza rogu, a Konrad przystawił palec do ust nakazując jej, by się uspokoiła. Niestety, dziewczynka nie zrozumiała jego gestów, za to zauważyła Klarę za jego plecami.
- Klara też jest z wami?
- Jest… - Florian podbiegł do niej i przystawił jej dłoń do ust, bo nagle wpadł na świetny pomysł - uspokój się i słuchaj…
- Mhmmm… - piwne oczy dziewczynki powiększyły się ze strachu i mocno odepchnęła chłopca - mhmm… Puszczaj, bo powiem pani!
Klara podbiegła do chłopca i szarpnęła go za rękaw.
- Zostaw ją w spokoju wariacie!
- Muszę ją uspokoić… Zaraz wszyscy wyjdą na korytarz… - Florian tłumaczył swoje postępowanie - a poza tym już wiem jak ciebie wprowadzić bezpiecznie do klasy…
- Ja też wiem… - Konrad chciał odegrać równie ważną rolę.
Justyna znieruchomiała i na szczęście przestała krzyczeć. Klara popatrzyła ciekawie na dwóch konkurentów i w końcu wybrała swojego lepszego kolegę.
- Jak chcesz to zrobić, Konrad?
- No… - zawahał się malec - wejdziemy wszyscy rrrazem…
- Przecież pani ją zobaczy… - Florian denerwował Konrada coraz bardziej - a nam chodzi o to, żeby jej nie zauważyła…
- Daj mi skończyć… - wtrącił niegrzecznie Konrad i znowu zwrócił się do Klary - Justyna… Florrrian i ja weźmiemy cię do śrrrodka i zasłonimy przed Sokołowską.
- Nie da się nabrać… - Florian Haberny pokręcił głową - ja mam lepszy pomysł…
Justyna przyglądała się wszystkim po kolei, a rozpuszczone, krótkie włosy poruszały się za każdym ruchem jej głowy. Wreszcie poprosiła o wyjaśnienia.
- O co tu właściwie chodzi? - mięśnie na wystających kościach policzkowych zawęziły jej oczy.
- Nie przerywaj Justyna… Musimy wprowadzić Klarę niepostrzeżenie do klasy… - Florian podniósł rękę do góry i przedstawił swój plan - Klara wejdzie do damskiej ubikacji… a my z Konradem zamkniemy się w męskiej… Justyna wejdzie do klasy i powie, że nie możemy wydostać się z klopa… Pani wtedy wyjdzie, żeby nam pomóc… a Klara wbiegnie do klasy… Proste, nie?
Plan był genialny. Nawet Konrad Hajnek przyznał rację Florianowi, ale to był przecież jego pomysł, żeby ratować Klarę. To on zaczął całą akcję podnosząc rękę na lekcji. Koniecznie musiał to udowodnić.
- A co będzie… - zaczął - jak pani Sokołowska już zauważyła, że Klarrry nie ma w swojej ławce?
- Nic nie mówiła na ten temat… - z tropu zbiła go natychmiast Justyna i podjęła decyzję - to zaczynajmy…
Konrad jeszcze raz poczuł się niedowartościowany i świadomie zatrzymał akcję.
- Ja nie zostaję z Florrrianem w klopie… - obraził się - idę z Justyną…
Klara zrozumiała rozterkę kolegi i zlitowała się nad nim.
- Wiecie, co? Chyba tak będzie nawet lepiej… - tłumaczyła - bo co w dwójkę mogliście robić w jednej ubikacji?
- Masz rrrację… - Konrad uśmiechnął się do Klary i złapał Justynę za rękę - zaczynajmy akcję…
Rozdzial VI

- Kto jest gotowy może zostawić zeszyt na biurku…
Pani Eichler przeszła po raz ostatni przez środek sali pod tablicę. Odwróciła się do klasy i oznajmiła miłą niespodziankę.
- To była ostatnia lekcja… Zajęcia z plastyki skreślamy dzisiaj, bo mam ważną naradę u dyrektora…
- Juhuu… - Bartosz Finkowski uderzył krótko pięścią w ławkę i szybko się spakował.
Oliwer poszedł w ślady kolegi i wnet stali na korytarzu.
- Ale niespodzianka, nie? - powiedział.
- Chyba tę naszą Eichlerkę coraz bardziej lubię… - zgodził się Bartosz.
- Jak ci poszło zadanie? - Oliwer był ciekaw, do jakiego wyniku doszedł Finkowski.
- Myślę, że dobrze… - Bartosz ujrzał w drzwiach Paulę Hajnek i machnął do niej ręką - Paula, kiedy liczyłaś te schody?
- We wrześniu… - zarzuciła tornister na plecy - Konrad chciał wiedzieć ile ich jest…
- To on już umie liczyć do stu? - Oliwer Lachowicz był zaskoczony zdolnościami szkraba.
- Przecież mówię ci, że to ja liczyłam… - Paula sprawdziła ręką, czy jej kucyk jest na miejscu - on liczy tylko do dziesięciu…
Ubrana była w modne dzwony z małymi kwiatuszkami na samym dole i bluzkę z szerokim kołnierzem.
- Ładnie wyglądasz… - Bartosz chciał być miły.
- He, he… - Lachowicz chwycił się za brzuch - szybko zauważyłeś…
- O co ci chodzi? - Bartosz zdał sobie sprawę, że palnął głupstwo.
- Normalnie takie rzeczy mówi się do kobiety… - Oliwer niemiłosiernie upominał kolegę - gdy widzi się ją pierwszy raz za dnia…
- To są schematy, a ja mówię, kiedy chcę… - Finkowski nie potrafił inaczej się obronić - odwal się…
Paula, rozbawiona zażenowaniem kolegi, spuściła głowę, bo nie chciała pokazać po sobie, że jest tego samego zdania, co Oliwer. Najważniejsze jest to, że Bartosz w ogóle zauważył, pomyślała…
Bartosz czuł płonące policzki i starał się nie patrzeć na koleżankę. Z kłopotu wybawiła go młodsza siostra, która pędziła z Konradem, rudym chłopakiem i jeszcze jedną dziewczynką. Z daleka było widać, że niosą złą wiadomość.
- Bartosz! - Klara Finkowska krzyczała z przejęciem.
Zmierzył pędzącą siostrę i skomentował jej zachowanie sprytnie zacierając ślady po krępującym zajściu z Paulą.
- No nie… Założę się, że zgubiła kluczyk…
A gdy mała ich dopadła z bandą pierwszaków, upewnił się.
- Zgubiłaś kluczyk?
- Cicho… - Oliwer zwrócił uwagę Bartosza na dwójkę nowych - to nasza tajemnica…
Klara, albo nie dosłyszała ostrzeżenia, albo nie zrozumiała, bo szybko odpowiedziała.
- Maks mi go zabrał… Taki grubas w okularach…
- Teraz? - rzucił krótko Bartosz.
Od razu domyślił się, o kim mówi Klara, ale pytanie zadał, bo wiedział, że Zarycki wcześniej tego nie mógł zrobić, gdyż pisał sprawdzian na lekcji.
- Nie… Na przerwie… - usłyszał odpowiedź.
- Klara… - Oliwer przypomniał zajście na podwórku - na przerwie nie miałaś kluczyka przy sobie…
- A właśnie, że miałam… - spuściła głowę - tylko chciałam, żebyś mi przeczytał wiadomość od BeZeta…
- Cicho… - powtórzył Oliwer.
Bartosz złapał się za krótką czuprynę i zrobił zwrot do Konrada.
- Można im zaufać?
- Justyna pomogła nam wejść do klasy, a Florrrian… - maluch nie bardzo chciał chwalić natrętnego kolegę.
- Ja pomogłem wydostać się Klarze z pokrzyw… - Haberny pochwalił się sam.
- Zaraz, zaraz… - Bartosz dalej trzymał się za głowę - Klara mów od początku… Nic z tego nie rozumiem… Co z tym kluczem?
- Kluczyk zabrał mi Maks i pobiegł na lekcje… - Klara powtórzyła odpowiedź - już ci mówiłam…
- Zarycki?
- Nie… Maks… - Klara dziwiła się, że Bartosz jej nie rozumie - ten grubas…
- Dobra… - Bartosz już wiedział, gdzie ma szukać klucza - mów dalej…
- Potem zostawił mnie na takim wielkim kamieniu… Siedziałam tam, aż przyszedł Konrad z Florianem…
- Czemu nie pobiegłaś od razu z tym do mnie?
Klara popatrzyła odważnie Bartoszowi w oczy, ale nie odpowiedziała, bo jeszcze do tej pory czuła uraz do brata, że wyrzucił klocek i pozbawił wszystkich nowej przygody.
- Nie mogła… - wtrącił się Konrad Hajnek - bo kamień był zarrrośnięty pokrzywami…
- I my ją uratowaliśmy… - uzupełnił Florian.
- Jak się nazywacie? - Bartosz chciał poznać pierwszaków.
- Ja nazywam się Justyna Wakowiak… - dziewczynka wyznała jak na spowiedzi.
- A ja jestem Florian…
- Florian, jak…
- Haberny - dokończył rudzielec i zaraz wykorzystał sytuację, że udzielono mu głosu - i to ja podałem Konradowi patyk…
Florian nie miał jeszcze pojęcia, jakie znaczenie może mieć skradziony kluczyk. Przypuszczał natomiast, że bohaterskim czynem może zyskać przyjaźń starszych kolegów. Natomiast Konrad już raz uratował czwartoklasistów z opresji i zręcznie wyprowadził go z błędu.
- Nie podlizuj się… Pokrzywy popiekły już nie jednego… - podrapał się w nogę, gdzie przed tygodniem, przez jakiś czas miał pamiątkę po jadowitej roślinie.
- Oliwer… - Bartosz Finkowski zamknął oczy - weź ich stąd… Im więcej szkrabów, tym więcej zamieszania…
- Słyszycie? - Lachowicz uspokoił pierwszaków - dość tego zamieszania!
Konrad i Florian wypuścili powietrze i na moment zapanowała cisza. Klara i Justyna przeszły na stronę Pauli, też nie zabierając głosu.
- To co robimy? - Paula zwróciła się do dwóch doświadczonych kolegów - Poszedł Zarycki już do domu?
Bartosz wzruszył ramionami. Nie zauważył, czy gruby modniś już ich mijał. Popatrzył pytająco na Oliwera.
- Nie widziałem… - usłyszał w odpowiedzi - ale klasa jest chyba pusta… Pewnie zwiał, jak zobaczył Klarę razem z nami…
- No właśnie… - Bartosz przyznał rację koledze - dzisiaj nie możemy już nic zrobić… Akcję wznowimy jutro i przepytamy go zaraz z rana.
Klara nieśmiało wysunęła się naprzód.
- Bartosz… - zaczęła.
- Wiem Klara, jest mi też bardzo przykro… - zdawało mu się, że siostra chce go przeprosić za zachowanie na przerwie.
- Nie… Nie to chcę powiedzieć… - Klara podeszła do niego.
- A co? - zaskoczyła go, bo nie odgadł jej myśli.
- Myślę… że wiem, gdzie ten Maks może być teraz…
- Ja też… - Bartosz poczuł się nagle, jak starszy brat i kucnął naprzeciw Klary - być może jest w szatni albo już w drodze do domu… Nie przejmuj się… Pogadamy z nim jutro…
- Nie… - Klara podrapała się w czubek nosa - on wrócił na pewno do miejsca, gdzie rzuciłeś klocek… bo wie, że ja go nie znalazłam… Będzie go szukał, bo powiedziałam mu, do czego służy…
- To już mniejsze zmartwienie… - uspokoił ją Bartosz - klocek mam ja…
Bartosz poklepał się po kieszeni i nagle zbladł. Kieszeń była pusta. Sprawdził szybko z drugiej strony i doszedł do takiego samego wniosku. Spojrzał na Lachowicza.
- Oliwer… - rzucił niepewnie - gdzie nasz klocek?
- Miałeś go na ławce, przed sobą…
- Spakowałem go chyba? - Bartosz pytał sam siebie i zajrzał do teczki - musi tu być…
Przejrzał pobieżnie tornister. Bez rezultatu. Przerzucił nerwowo książki jeszcze raz i również nic.
- Wytrzep wszystko na ziemię… - Oliwerowi udzielił się nastrój kolegi.
Bartosz przykucnął i wypróżnił torbę na posadzkę. Cała siódemka ustawiła się w półprzysiadzie wokół rozrzuconych rzeczy. Wszyscy zabrali się do roboty. Nawet Florian i Justyna pomagali przerzucać zawartość tornistra, chociaż nie do końca wiedzieli, co mają szukać.
- Co to za klocek? - Justyna chciała się upewnić.
- Duplo… - Konrad wyjaśnił przeglądając piórnik Bartosza.
- Brązowy… - dodała Klara - zaczarowany…
- Przestań Klara… - Oliwer upomniał dziewczynkę - jeszcze nic o nim nie wiemy…
- Zaczyna mi się z wami podobać… - Florian już zaaprobował nowych przyjaciół, chociaż sam nie wiedział, czy oni są tej samej myśli.
Konrad nie był…
- Barrrtosz zrrrób z nim coś… - odłożył piórnik na bok - działa mi na nerrrwy…
- Konrad… - za kolegę wyjaśniła mu Paula - on już za dużo wie… Musi zostać z nami…
Bartosz przestał szukać i usiadł na posadzce, podpierając się rękami.
- Musi być na ławce… - powiedział zrezygnowany - zbieramy te manatki i wracamy do klasy…
- Nie brałeś go ze sobą? - Oliwer oskarżał nieśmiało Bartosza i pakował razem z Paulą książki do teczki.
- Nie wiem… - Bartosz wciągnął głęboko powietrze do płuc i wstrzymał na moment oddech.
Klara wstała jako pierwsza.
- To wszystko, dlatego… - powiedziała - że mnie okłamałeś…
Oliwer czuł tak samo. On też był najpierw oszukany, ale teraz współczuł winnemu koledze.
- Słuchajcie… - wstał również - my tu szukamy, a klocek leży sobie spokojnie na ławce i śmieje się z nas.
- Racja Oliwer… - podchwyciła Paula, bo jej też było żal Bartosza - każdemu może się to przytrafić…
Tornister był już spakowany. Florian podał go Bartoszowi i ruszyli na powrót do klasy. Szli w odstępach. Justyna Wakowiak nie wiedziała jeszcze, czy należy do paczki i zostawała lekko w tyle. Przed nią szła Paula Hajnek i Bartosz Finkowski. Paula czuła, że chłopak potrzebuje teraz wsparcia i wysłała Konrada przodem. Klara Finkowska, raz po raz spoglądając na Bartosza, szła przed nimi. Czuła lekką satysfakcję widząc zdruzgotanego brata. Oliwer Lachowicz i Florian Haberny szli na czele pochodu.

Komentarze

2 komentarze do “Od Be Do Zet”

  1. Doda?: Szuba Danuta - 16 March 2008 11:51 pm

    Wciąga, już chciałabym czytać dalej …..

  2. Doda?: Adam S. - 27 March 2008 3:08 pm

    <p>kupiłem tę książkę… czytam już od 20 lat undergroundowych pisarzy, jestem pod wrażeniem. Myślę, że ma Pan potencjał i należy się go trzymać. Osobiście nie czytam powieści strikte przeznaczonych dla młodszych amatorów treści pisemnych, aczkolwiek ta ma w sobie coś, co wcale nie przeszkadza starszemu czytelnikowi. Bardzo podobają mi się rysunki podnoszą poziom tej książce ( brawa dla rysownika ) Pozdrawiam serdecznie i życze dalszych sukcesów.</p>

Dodaj komentarz