iPRozmaitości

 

ROZMAITOŚCI  Z  POLSKI

 

POLITYKA

 Radosław Sikorski, szef MSZ i kandydat na kandydata na prezydenta rozpoczął w Bydgoszczy kampanię przed prawyborami w partii. - Prezydent wolnej Polski, może być niski, ale nie powinien być mały - mówił. Jaki jest jego pomysł na prezydenturę? Robić wszystko inaczej niż obecna głowa państwa. Na koniec wystąpienia dodał z radością w głosie: - Już za 297 dni będziemy mogli powiedzieć BYŁY prezydent Lech Kaczyński. /G.W./
Za rządów Prawa i Sprawiedliwości haki zbierano nie tylko na Radosława Sikorskiego. Wytypowano pięć nazwisk prominentnych polityków PO - Tuska, Schetynę, Nowaka, Drzewieckiego i Grasia. Na lewicy na celowniku byli m.in. Wojciech Olejniczak i Krzysztof Janik - ujawnia Polityka.pl
Tygodnik na swojej stronie internetowej opisuje “polowanie” na informacje o prominentnych politykach Platformy Obywatelskiej. Sprawy z prokuratury, w których pojawiały się ich nazwiska, natychmiast miały lądować na biurku Zbigniewa Ziobry, ówczesnego ministra sprawiedliwości. Sprawę ujawnił Janusz Kaczmarek, były prokurator krajowy, a następnie minister spraw wewnętrznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego na przesłuchaniu przez sejmową komisją ds. służb specjalnych.
Ze sprawami rzekomego posiadania i zażywania narkotyków próbowano powiązać nie tylko ówczesnego ministra sportu, ale również Grzegorza Schetynę i Radka Sikorskiego.

To będzie ostra walka - powiedziała w Poranku Radia TOK FM o nadchodzącej kampanii prezydenckiej Hanna Gronkiewicz-Waltz. - To PiS wyznaczyło takie standardy: ostre i poniżej pasa - oceniła. Partia ta nie ma moralnego prawa, by komukolwiek zwracać uwagę - mówił w TOK FM prezydent Warszawy. - Kampania będzie ostra, bo PiS walczy o przetrwanie. Jeśli Lech Kaczyński przegra, PiS pójdzie w rozsypkę. Podniosą się głosy: dlaczego - zamiast wystawić np. Zbigniewa Ziobrę - Jarosław Kaczyński poparł brata? A każdy ma szanse wygrać z Lechem Kaczyńskim - mówiła prezydent Warszawy, podkreślając jednak, że nigdy nie może być pewnym, bo w kampanii wszystko może się zdarzyć.
Ale trzeba mieć już coś na starcie - dodała podkreślając, że obecny prezydent na starcie ma niewiele. - Nie mam monopartyjnych znajomych, znam wiele osób, które głosowało na Lecha Kaczyńskiego. I nikt z nich nie mówi, że powtórnie na niego zagłosuje - stwierdziła.

 

GOSPODARKA

W najnowszej projekcji przygotowanej przez Instytut Ekonomiczny NBP wynika, że w tym roku wzrost gospodarczy wyniesie 3,1 proc. To dobry wynik, większość analityków jest zdania, że będzie to około 2,5-3 proc., Komisja Europejska mówi o 2,6 proc., a w programie konwergencji rząd zapisał 3-proc. wzrost.
Niestety, to koniec dobrych wieści. W kolejnych latach nie poprawimy tego wyniku, w 2011 r. nastąpi nawet symboliczny spadek do 2,9 proc. i powrót na 3,1-proc. ścieżkę wzrostu w 2012 r.
Tymczasem rządowy program konwergencji zakłada przyspieszenie do 4,5 proc. i 4,2 proc. w kolejnych dwóch latach. Rząd miał nadzieję, że lepsze tempo wzrostu PKB i reguła ograniczająca wzrost wydatków pozwoli “bezboleśnie” ograniczać deficyt budżetowy i uniknąć przynajmniej części cięć wydatków.
NBP opracował projekcję przy założeniu, że stopy procentowe pozostają niezmienione. Wtedy, mimo umiarkowanego tempa wzrostu PKB, inflacja powoli wzrastałaby, aż w końcu 2012 roku przekroczyłaby cel inflacyjny Rady Polityki Pieniężnej.
- Podwyżki stóp będą, ale mniejsze niż do tej pory przewidywano. Naszym zdaniem łączna skala podwyżek wyniesie 1-1,5 pkt proc., choć rynek wycenia 2,25 pkt proc. - mówi Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku.

- Projekcja jest optymistyczna dla tego roku. Im dalej w przyszłość, tym niepewność większa. Naszym zdaniem sytuacja na rynku pracy będzie lepsza niż przewiduje NBP - mówi Pytlarczyk.
Bankowi eksperci zakładają, że stopa bezrobocia według badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) będzie rosła z obecnego poziomu 8,5 proc. i w 2012 roku ustabilizuje się na poziomie przekraczającym 11 proc. Według tej metody za bezrobotnego nie uważa się osoby, która nie jest zainteresowana podjęciem pracy bądź pracuje na czarno, choć jednocześnie może być zarejestrowana w pośredniaku.
Wzrost bezrobocia może wynikać z większej liczby aktywnych zawodowo, którzy zaczną być zainteresowani pracą, np. osoby po 55. roku życia czy powracający z emigracji. Wtedy nawet jeśli żadna firma nikogo nie zwolni, stopa bezrobocia może rosnąć.

Ekonomiści zwracają też uwagę, że w projekcji założono osłabienie się złotego, podczas gdy większość analityków uważa, że złoty raczej będzie się umacniać. To osłabienie jest jednak konsekwencją założenia, że stopy procentowe w Polsce nie zmieniają się. /G.W./

 

KULTURA

To będzie bestseller na miarę ”Cesarza” czy ”Szachinszacha”. 1 marca do księgarń trafi biografia ”Kapuściński. Non-fiction” Artura Domosławskiego. Autor bardzo skrupulatnie prześwietlił całe życie króla reportażu. Efekt jego pracy jest wręcz piorunujący. Na tyle, że wdowa po Kapuścińskim zapowiedziała złożenie pozwu w sądzie, by zablokować tę publikację.
”Przede wszystkim rzuca się w oczy uśmiech. Zawsze uś-miech, wszędzie uśmiech” - tak brzmi pierwsze zdanie tej książki. Po nim dowiadujemy się, jak ten uśmiech wyglądał. Chwilę dalej czytamy, co miał wyrażać - a także co ukrywać. Dokładnie tak samo swe książki konstruował Kapuściński. U niego właściwie każda była ułożona zgodnie z zasadą: od szczegółu do ogółu. Jak choćby słynny ”Cesarz” rozpoczynający się od frazy: ”To był mały piesek rasy japońskiej. Nazywał się Lulu. Miał prawo spać w łożu cesarskim”. Właśnie te zdania wprowadzały czytelników do imponującego reportażu o życiu w Etiopii pod rządami Hajle Sellasjego.

Już po tym bardzo umiejętnym podchwyceniu charakterystycznego języka Kapuścińskiego widać, że Domosławski zna go na wylot. Tak też jest w rzeczywistości. Autor podzielał z wybitnym reportażystą pasję pisania o Trzecim Świecie (Domosławski na co dzień pisze o nim w ”Gazecie Wyborczej”). Bliska znajomość pomogła mu zebrać materiały do książki. Wykorzystał w niej nie tylko swoje rozmowy z nim, ale także materiały, jakie znalazł w jego prywatnym archiwum. I właśnie kwerenda w rzeczach, które pozostawił po sobie Kapuściński, pozwoliła na jedno z najważniejszych odkryć Domosławskiego.
W ”Imperium” Kapuściński opisał, jak jego ojciec uciekł z transportu, którym wojska radzieckie wywoziły polskich żołnierzy do Katynia. Tymczasem autor biografii znalazł list stryja, Mariana Kapuścińskiego, z którego wynika, że ojciec reportażysty rok przed wojną został przeniesiony do nadleśnictwa w Sobiborze. Nigdy nie znalazł się w obozie dla polskich żołnierzy.
Podobnych nieścisłości w twórczości Kapuścińskiego Domosławski znajduje mnóstwo. Odkrywa je zarówno na łamach jego książki, jak i w jego życiu. Ale nie próbuje przy tej okazji za wszelką cenę obalić mitu wybitnego reportażysty. Wręcz przeciwnie, cały czas go tłumaczy i szuka przyczyn, dla których pozwolił sobie na te nieścisłości czy przekłamania.
Tak jest choćby przy fragmencie książki dotyczącym ”Cesarza”. “To baśnie z tysiąca i jednej nocy. Coś tam się trzyma realiów, ale raczej mniej niż więcej” - twierdzi mieszkająca w Etiopii Barbara Goshu. Podobne opinie Domosławski zebrał o innych wybitnych dziełach Kapuścińskiego: ”Imperium”, ”Szachinszachu”, ”Jeszcze dzień życia”. Ale nie jest to dla niego pretekst do potępiania reportażysty. Te relacje należy bardziej traktować jako próbę zrozumienia jego fenomenu - bo skali jego osiągnięć, jak również światowej popularności, Domosławski w żaden sposób podważać nie próbuje.
- W wielu miejscach Domosławski tłumaczy intencje Kapuścińskiego - mówi Paweł Szwed, redaktor naczelny Świata Książki, który wydał tę biografię.
Tak samo chęcią wyjaśnienia fenomenu Kapuścińskiego Domosławski tłumaczy swoje zainteresowanie jego życiem prywatnym. Tak jest na przykład z fragmentem dotyczącym ”katyńskiej” przeszłości jego ojca. Kapuściński był wierny PZPR przez ponad 30 lat - legitymację partyjną złożył po wybuchu stanu wojennego. ”Ataku na siebie [za komunistyczną przeszłość - red.] spodziewał się od początku lat 90. Ale w stronę Katynia trudno rzucić kamieniem. Taki, jak sądzę, miał być podskórny przekaz legendy o ojcu” - pisze Domosławski. /Polska/

Z  RÓŻNYCH   SZUFLAD

bachleda.JPG1,875 mln złotych musi przygotować na nagrody dla medalistów z Vancouver i polskich związków sportowych Polski Komitet Olimpijski. Biało-czerwoni zdobyli jeden złoty, trzy srebrne i dwa brązowe medale.
Medaliści otrzymają 1,025 mln, a polskie związki sportowe 850 tysięcy złotych.
Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego na posiedzeniu 18 grudnia 2009 roku uchwalił regulamin nagród na “białych igrzyskach” w kanadyjskim Vancouver, w myśl którego zdobywca złotego medalu otrzyma 250, srebrnego 150, a brązowego 100 tysięcy złotych. W przypadku miejsca na podium wywalczonego w rywalizacji drużynowej, każdy z jej uczestników otrzyma 75 procent tych kwot.
malysz.JPGBeneficjentami sukcesu są także polskie związki sportowe, które otrzymają odpowiednio 200, 150 i 100 tysięcy złotych. Z sum związki nagrodzą przede wszystkim trenera kadry narodowej (minimum 50 procent wartości sumy), pierwszego trenera-odkrywcę talentu, klub sportowca, sparingpartnerów oraz sztab szkoleniowo-medyczny.
500 tysięcy złotych wpłynie na konto zdobywczyni trzech medali (złoty, srebrny i brązowy) w biegach narciarskich Justyny Kowalczyk, 300 tysięcy skoczka Adama Małysza (dwa srebrne krążki). Po 75 tysięcy otrzymają brązowe panczenistki Katarzyna Bachleda-Curuś, Luiza Złotkowska i Katarzyna Woźniak. Suma nagród w wysokości 1,875 mln pochodzi ze środków pozyskanych przez Polski Komitet Olimpijski od sponsorów./Onet/

Ta relacja złotymi zgłoskami zapisze się w historii sportu, tak jak złoty bieg Justyny Kowalczyk na igrzyskach w Vancouver. Tomasz Zimoch, najsłynniejszy komentator Polskiego Radia, dał upust swoim emocjom przed mikrofonem. Oto , jak zagrzewał Polkę do boju.

kowalczyk.JPG

“Justyna Kowalczyk mistrzynią olimpjską! To już pewne! To więcej niż pewne! Szczypmy się w policzki!” - emocjonował się Tomasz Zimoch, relacjonując bieg na 30 kilometrów, który przyniósł Justynie Kowalczyk olimpijskie złoto.
“Justyna Kowalczyk, królewna, dzisiaj dobiegła po królewicza i jak go ucałuje, odmieni się, ale to nie bajka! To rzeczywistość! Cudowna! Wspaniała” - porywał słuchaczy Polskiego Radia. “Cudowne narty
, nartki! Jesteś mistrzynią! Królowo! Masz ty charakter, ale masz charakter przede wszystkim do sportu!” - krzyczał komentator do mikrofonu.
“Siebie nazywasz kaktusem, bo potrafisz ukłuć, ale kaktus potrafi też pięknie
zakwitnąć. Studiowałem godzinami o rodzinie kaktusów echinocactus cinnabarinus, kwitnie tak pięknie, jak ty dziś pięknie wyglądasz na trasie !” - chwalił ją w swoim stylu Tomasz Zimoch.

 

Opracował Wiesław Mróz